Akcje charytatywne

23 10 2008

Własnie skończyłem projekt ulotki dla pewnej akcji charytatywnej. Zleceniodawca oczywiście proponował odpowiednie wynagrodzenie, z którego zrezygnowałem. No i właśnie się zastanawiam – czy powinienem wziąc pieniądze i wpłacić je na konto akcji, czy poprostu zrezygnować z wynagrodzenia. Co by bardziej pomogło? Czekam na komentarze.





Stan Wojenny

23 10 2008

No to mamy stan wojenny. Szeptucha od rana siedzi i warczy. Tkwi na posterunku niczym pancerny SKOT, odstraszając od swojego posterunku potencjalnych intruzów. Skok Wałęsy przez płot jest niczym w porównaniu z próbą dostarczenia briefu bądź też uzyskania informacji.

Na szczęście zbliża się odwilż, za parę dni będziemy mogli podziwiać cyferki na naszych kontach.





Jednostki chorobowe

20 10 2008

Na naszym obiekcie istnieje wiele dość specyficznych chorób. Nie są to choroby znane ogólnej medycynie:

1. JJMSNC – Jezu, Jak Mi Się Nie Chce

2. CMJIDD – Czy Mogę Już Iść do Domu

3. OS – Odwalcie Się.

Większość chorób atakuje w poniedziałki, jednak jest parę jednostek, które są permanentnie zarażone. Pomimo usilnych poszukiwań, nie udało się jeszcze znaleść szczepionki na nie.

Oprócz powyższych, czasem pojawiają sie bliżej nie zidentyfikowane choroby, które objawiają sie absencją chorego w pracy. Są to między innymi:

ZZ – Zwyczajnie Zaspałem – sporadycznie, aczkolwiek czasem sie przytrafia

MMK – Mam Mega Kaca – ta choroba często atakuje w poniedziałki

NSZF – Nie Wyrabiam Się z Fuchami

Wbrew pozorom, te wszystkie choroby, pomimo swojej egzotyki, póki co kwalifikują się pod klasyczne L4.





Spam czasem się przydaje

16 10 2008

Atmosfera w poprzednim pokoju nakłoniła mnie do przeszperania folderu SPAM w poszukiwaniu jakiegoś ciekawego rozwiązania. Chciałem zakupic hurtowo dostawę prozacu, by móc codziennie dodawać go do kawy ludziom z pokoju. Niestety, zamiast odpowiedzi na moje zapytania o zniżki przy zakupie hurtowym, zostałem zasypany kolejnymi ofertami tanich zegarków, propozycji wykupu złota z nigeryjskich banków, przekazania datków na kolejny zbożny cel. Zmieniłem pokój, prozac okazał się zbędny. Zamiast tego, wykorzystałem nowe kontakty by zamówic hurtowo viagrę. Przynajmniej żona będzie mniej wkurzona, gdy jej powiem, ze jakiś Ahmed wraz z Precius Joyce ogołocili mi karte kredytową. A obiecali 82% taniej niż w sklepie…. Dobrze, ze nie pokusiłem się na big P3N1S lub zegarki OMEGA w cenie paczki fajek…





Iphone Fabergé

16 10 2008

Jeden z kolegów w pracy jest szczęśliwym posiadaczem Iphon’a Fabergé. Iphone musi być naprawdę niesamowicie szczęśliwy. Nigdy nie leży bezpośrednio na biurku, ma swój kocyk, ściereczkę i kołderkę. Po użyciu ląduje w specjalnym pokrowcu by uniknąć kontaktu z kurzem. Ciekaw jestem, czy posiadacz tego cacka zdaje sobie sprawę, iż codzienne podłączanie słuchawek wyciera złocone styki w gnieździe słuchawek. Gdy usłyszę głośne ‘AAAAaaaaaaaaaaaaaaaaa’ będe wiedział, że kolega krzyczy nie dlatego, że znalazł pierwszy siwy włos na swych skroniach, ale dlatego, że na iphone 3g pojawiła się pierwsza ryska.

Ostatnio naszym ulubionym żartem jest chowanie jednego z ubranek/podkładek/kołderek iphona. Gdy właściciel wraca na stanowisko pracy i zauważa brak jednego z niezbędnych do używania telefonu akcesorium, zaczyna się dramat.

Ide poszukać pokrowca i ściereczki do kluczyków od samochodu :)





Zmiana

16 10 2008

Zmieniłem pokój, siedzę w drugim pomieszczeniu. Jakoś mi sie przejadło siedzenie w ciszy, pilnując sie by nie uderzać za głośno w klawiature i by delikatnie klikać myszkę. Co będzie dalej, zobaczymy… Dzisiaj się dowiedziałem, ze przeszkadza im słuchana przez słuchawki muzyka. Słuchawki są niczego sobie, KOSS UR/29, ale nie sądziłem, że muzyka nia nich słuchana może komuś przeszkadzać.

Najważniejsze jest to, że po godzinie od przeprowadzki udało się atmosferę ‘wywietrzyć, by gówna w różach nie było’ – tak mi napisała koleżanka z poprzedniego pokoju. Wbrew pozorom cieszę sie z tego bardzo, bo nie jestem konfliktową osobą i staram sie być ze wszystkimi w porządku. W dodatku, pomimo różnych animozji jakoś ich lubię. Jak będzie dalej, się zobaczy…

Narazie aklimatyzuję się w nowym pokoju. Jest tu znacznie wyższe stężenie CO2, bowiem zamiast 3 osób jest nas teraz pięć. Pokój jest większy, ale przesiąkniety testosteronem niczym męska szatnia. Zapowiada się ciekawie.





Na półkę

15 10 2008

Nadrabiając braki w czytaniu ulubionych blogów, znalazłem na blog.przykawie.pl informacje o nowej książce wydanej z okazji 60 rocznicy powstania Ogilvy. ‘Ogilvy o reklamie’ będzie najparawdopodobniej kolejną pozycją, na będe polował tylko po to by z braku czasu odłożyć na półke do przeczytania ‘później’





Łubu–dubu, łubu–dubu…

14 10 2008

Jak to czasem mawiam, u nas na ‘obiekcie’ panują dość dziwne zwyczaje. Pare dni temu, jeden z ludzików dostał do zrobienia projekt… Jest to osoba dość specyficzna, o wybitnie indywidualnym podejsciu do pracy oraz niezmiernie skomplikowana jeśli chodzi o współprace z accountami. Otoż, jednostka ta siedziała od piątku nad standardowym, szablonowym projektem. Siedziała, stękała, myślała, kombinowała, szukała pomysłów, generalnie bardzo ciężko pracowała. Wydawało się, że efekt pracy będzie oszałamiający, powali wszystkich na kolana a sam naczelny krzyknie Heureka !!!.

Przez jakies dziwne zawirowania pomiędzy accountami, naczelnym kierownikem, ów niesamowity projekt trafił w moje ręce. Miałem go skończyc, szybko wypuścić w świat i zapomnieć. Z drżeniem ręki zalogowałem się  do naszej sieci, wybrałem odpowiedni dysk a następnie katalog. W katalogu PROJEKT odrazu się rzucał jeden, jedyny plik, ‘nazwa_projektu.indd’ o niebotycznym rozmiarze 760kb. Pomyślałem sobie, ‘no kurcze, miszcz jakiś, 16 stron a4, masa zdjęć, tekstu, 760kb… albo nie podlinkował grafik, albo indd ma jakiś nowy, hiper-duper kompresor’.

Kliknąłem….

… pojawia sie okno Indesigna….

… pojawia sie standardowa kartka a4….

…. jest pusta…..

wciskam ‘w’ i widzę wprowadzoną siatkę…

… patrze na drugi monitor, nic tam nie ma…., alt+tab, nic nie widze, przesuwam, ustawiam okna, nic nie widze… nadal pusty projekt z siatką. Niespeszony, pytam sie kolegi, czy moze mi jeszcze wgrac ten plik na serwer, ewentualnie powiedzieć co już zrobił. ‘Eeee…. no wiesz…. pracowałem… ale to takie trudne…. no troche zrobiłem…. ale wiesz…. mało czasu…. no i…. no sam wiesz….. pewnie sie nie zapisalo na serwerze….. juz ci wrzucam….. no i wiesz, nie wiedzialem….. krótki termin…….’. Skonczył i wrzucił mi na serwer ponownie projekt nad którym siedział dwa dni.

Otworzyłem, zobaczyłem, wyłaczyłem, poszedłem zapalic.





Poniedziałkowo

13 10 2008

Hmmm

Nic się nie zmieniło. Pojawiłem się dziś odrobinę spóźniony w pracy, z idealnym, niemalże śpiewającym humorem. Niestety, szybko zostałem zgaszony przez Starszą Panią Bufetową. Mina mówiąca ‘Czego tu kur#@?’, ogólna niechęć do pracy wylewająca sie z przepastnej torby i cisza, piszcząca cisza przerywana od czasu do czasu długim wzdechem. Nie sądziłem, ze rozmowy na gg mogą być tak wyczerpujące.

Może druga część dnia przyniesie jakieś zmiany…





dupa.waw.pl #3

11 10 2008

Wpis o dupa.waw.pl spowodował gwałtowny skok ilości wizyt na blogu – w piątek było ich ok 100.

Dzisiaj zrobiłem małe śledztwo, którego wyniki są dość zaskakujące. Większość piątkowych wizyt była spowodowoana kliknięciem w wynik wyszukiwania w google. Dzis wszedłem na www.google.com, wpisałem hasło dupa.waw.pl i otrzymałem, uwaga, 10 wyników.

Trochę to dziwne….

Jeśli to rzeczywiście miała być jakaś szokująca kampania, to pomysł chyba nie wypalił….








Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.